Psycholog radzi – nieśmiałość u dziecka.

Badania pokazują, że już noworodki można podzielić na „urodzonych śmiałków” i „urodzonych nieśmiałych”. Jest to oczywiście bardzo uproszczony podział. W nieśmiałości dużą rolę odgrywają czynniki biologiczne (np. genetyczne), na które rodzice nie mają wpływu. Nieśmiałość dziecka może być również związana z wychowaniem − rodzice i dalsze otoczenie mają istotny wpływ na to, w jakim stopniu dziecko będzie nieśmiałe. Typowy dla nieśmiałych dzieci i dorosłych jest wysoki poziom samokontroli, zaniżone poczucie własnej wartości i sposób myślenia o innych jako o oceniających i patrzących na nich krytycznie, stąd chęć unikania relacji czy próby niezwracania na siebie uwagi. Takie osoby są często nadwrażliwe, co przejawia się w szczególnej podatności na bezpośredni lub ukryty krytycyzm. Okazuje się, że nieśmiałe dzieci są najczęściej posłuszne i rzadko sprawiają kłopoty, a w związku z zahamowaną aktywnością są rzadziej nagradzane społecznie, nie wchodzą w relacje interpersonalne, a co za tym idzie − nie uczą się odpowiednich zachowań. W konsekwencji podtrzymuje to nieśmiałość. Nieśmiałe dzieci niechętnie inicjują rozmowy czy działania, niechętnie występują z nowymi pomysłami czy zgłaszają się na ochotnika i zadają pytania. W kontaktach z rówieśnikami osoby nieśmiałe mówią mniej niż inni, tolerują więcej okresów milczenia w rozmowie i mniej przerywają. Czują się bardzo niepewnie w swobodnych sytuacjach bez wyraźnej struktury, jak np. zabawa taneczna czy zabawa dowolna w przedszkolu. Jeśli chodzi o mowę ciała, np. gestykulacja, kontakt wzrokowy, również może być ona zahamowana. Nieśmiałe dzieci więcej czasu spędzają na swoich miejscach, mniej chodzą po sali i bawią się/rozmawiają z mniejszą liczbą dzieci. Nieśmiali są rzadziej nagradzani społecznie i odwzajemniają się mniejszą liczbą ripost, w związku z czym mogą łatwo stać się obiektem drwin czy ataków ze strony innych dzieci (problemy z asertywnością).

Bez zauważenia i odpowiedniego wsparcia ze strony dorosłych ich problemy w przedszkolu, a potem w szkole mogą się pogłębiać. Badania prof. Zimbardo pokazują, że nauczyciele z reguły nie dostrzegają nieśmiałości u swoich uczniów. Wykazały one brak korelacji między samoopisami dzieci i ocenami nauczycieli. Nauczyciele, którzy sami byli nieśmiali, dostrzegali więcej nieśmiałych wśród swoich uczniów, co oznacza, że byli bardziej świadomi ich obecności. Nieśmiałe dzieci zazwyczaj nie sprawiają kłopotu i nie hałasują, co dodatkowo sprawia, że nie stanowią „problemu”, nie wchodzą w osobisty kontakt z nauczycielem, nie pozwalają mu służyć radą i fachową wiedzą, którą ten jest gotów zaofiarować, a także w nikłym stopniu reagują na jego wysiłki.

Nieśmiali są rzadko wybierani do pełnienia specjalnych funkcji, takie jak wykonywanie specjalnych, odpowiedzialnych poleceń nauczyciela. W dużej grupie, w przedszkolu i szkole, mogą zostać niezauważeni, a przez to nie otrzymać odpowiedniego wsparcia.

Drodzy Rodzice!

Profesor Philip G. Zimbardo pisze, że: „być nieśmiałym, to bać się ludzi, szczególnie tych, którzy z jakiegoś powodu są emocjonalnie zagrażający, np. obcych, posiadających władzę czy osób odmiennej płci.

Nieśmiałość jest problemem psychicznym i może okaleczyć człowieka w takim samym stopniu, jak kalectwo fizyczne”.

Autor pokazuje liczne jej skutki, obecne także w dorosłym życiu, bowiem nieśmiałość: − utrudnia poznawanie nowych ludzi, zawieranie przyjaźni czy radość z potencjalnie pozytywnych przeżyć, − przeszkadza w publicznej obronie własnych praw i wyrażaniu swoich opinii i wartości, − sprawia, że inni nie doceniają naszych mocnych stron, 139 − przyczynia się do zakłopotania i nadmiernego przejmowania się własnymi reakcjami, − utrudnia precyzyjne myślenie i skuteczne porozumiewanie się, − zazwyczaj towarzyszą jej takie negatywne stany, jak depresja, lęk i samotność.

Nieśmiałość może objawiać się na wiele sposobów i mieć różną dynamikę: od okazjonalnego uczucia skrępowania w obecności innych ludzi do traumatycznych okresów lęku, które całkowicie upośledzają funkcjonowanie społeczne. Istnieje wiele teorii tłumaczących powstanie tego problemu, m.in. koncepcje dziedziczenia, behawiorystyczne, psychoanalityczne, socjologiczne.

Z perspektywy psychologów społecznych nieśmiałość poprzedza wydawanie przez innych ludzi, a także przez nas samych, etykiety i oceny typu „nieśmiały”.

Rodzice i nauczyciele w znaczący sposób mogą przyczyniać się do nieśmiałości dziecka. Czasem nieśmiałość jest wywołana przez osobowość jednego z rodziców, który w niezamierzony bądź niezamierzony sposób frustruje ważne potrzeby dziecka, np. autonomii, spontaniczności, zawstydza czy, co gorsza, upokarza dziecko, szczególnie przy innych.

Czasami otoczenie wzmacnia lękowe zachowania dziecka, „przykleja” mu etykietę „nieśmiały”, jest nieczułe na autentyczną nieśmiałość, tworząc i umacniając sytuacje sprzyjające jej powstawaniu. Profesor Zimbardo w swoich badaniach odkrył pewne prawidłowości dotyczące nieśmiałości w czterech następujących kwestiach: obraz siebie, jaki ma nieśmiałe dziecko; kolejność narodzin dzieci w rodzinie; umiejętność wzajemnego rozpoznania nieśmiałości przez dzieci i rodziców; stopień, w jakim nieśmiałość rodziców determinuje nieśmiałość potomstwa. Wśród dzieci uznawanych za nieśmiałe w obrazie siebie dominuje przekonanie, że są „mniej lubiane” niż ich śmiali rówieśnicy. W badaniach nieśmiałość rodziców silnie korelowała z nieśmiałością dzieci. W około 70% przypadków rodzice i dzieci przejawiają wspólną tendencję do bycia nieśmiałymi, w tym 3/4 ojców i 62% matek. Podobna proporcja pojawia się w przypadku śmiałych rodziców i ich śmiałych dzieci. Nieśmiałe dzieci rzadko zdarzają się w rodzinach, gdzie oboje rodzice są śmiali. Jeżeli jedno z rodziców jest nieśmiałe, jest większe prawdopodobieństwo, że dziecko także będzie nieśmiałe. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nieśmiali rodzice będą mieli przynajmniej jedno dziecko podobnie nieśmiałe jak oni. Prawdopodobnie będzie to ich pierwsze dziecko. Następne dzieci są nieśmiałe rzadziej ze względu na stosunkowo niższe wymagania, jakie rodzice im stawiają.

Ponadto rodziny podświadomie przydzielają swoim członkom role do odgrywania (np. „gaduła”, „milczek” ).

Problem nieśmiałości dotykający dzieci nierzadko nadal utrzymuje się w życiu dorosłego człowieka. Profesor Zimbardo obala mit mówiący o tym, że z nieśmiałości się po prostu wyrasta, bowiem spotyka to tylko niektórych ludzi.

Jak rodzice mogą pomóc?

Po pierwsze, zwracać uwagę na to, w jaki sposób dziecko nawiązuje kontakt z innymi dziećmi − obserwować sytuacje, w jakich dziecko bawi się i uczy z innymi, a w jakich tego nie robi.

Nie bagatelizować rzeczywistej nieśmiałości dziecka, ale też nie zmuszać go do robienia rzeczy, na które nie ma ochoty, których się obawia, raczej pozytywnie motywować i zachęcać (bez przekupywania).

Stworzyć dzieciom okazje do ćwiczenia umiejętności społecznych, porozumiewania się i okazywania swoich uczuć innym dzieciom oraz dorosłym.

Najwcześniej, jak tylko można, zachęcać dziecko do zabawy z innymi dziećmi. Przede wszystkim zaś znajdować czas, żeby być ze swoim dzieckiem.

Więcej dotykać swoje dzieci, zwłaszcza te nieśmiałe, ale bez sztuczności, np. okazując uczucia, w zabawie, podczas masażu czy czynności pielęgnacyjnych.

Budować relację z dzieckiem opartą na zaufaniu przez:

• okazywanie dzieciom wsparcia i bezwarunkowej akceptacji, nawet jeśli rodzicom nie podobają się niektóre ich zachowania (uświadamianie dzieciom tej różnicy),

• pozwolenie im na szczere mówienie o sobie,

• odwzajemnianie im się otwartością,

• nieskładanie obietnic, których rodzice nie zamierzają lub nie mogą spełnić,

• konsekwentne, choć nie sztywne, trzymanie się swoich standardów i wartości oraz konsekwencja w zachowaniu,

• gotowość do słuchania, okazywanie serdeczności i empatii nawet wtedy, gdy nie mają „gotowej” odpowiedzi czy rozwiązania dziecięcych problemów. Zapewnić dziecku uznanie i uwagę, które dadzą mu poczucie, że jest w oczach opiekunów kimś szczególnym − zarówno wśród ludzi, jak i sam na sam.

Nie wytykać dziecku nieśmiałości jako wady. Zbyt usilne nakłanianie ze strony opiekunów może sprawić, że poczuje się jeszcze bardziej skrępowane. Często rodzice wywierają na swoje dzieci nacisk, który podtrzymuje trudności dziecka i działa jak samospełniająca się przepowiednia.

Praca nad wzmacnianiem poczucia własnej wartości jest bardzo istotnym czynnikiem w leczeniu nieśmiałości.

Wysoka ujemna korelacja łącząca nieśmiałość i poczucie własnej wartości oznacza, że posiadając wysokie poczucie własnej wartości, po prostu przestajemy być nieśmiali.

Zwrócić uwagę na własne lękowe reakcje i ich indukowanie dziecku. Zwykle nieśmiali rodzice mogą nieświadomie wzmacniać pewne zachowania u dziecka, np. trzymać się na uboczu, rzadko zabierać głos czy unikać sytuacji, gdzie byliby w centrum uwagi.

Zmieniać swoje podejście do wychowania dziecka, np. nadopiekuńczość rodzica powoduje nadmierną chęć ochrony wrażliwego dziecka, np. późniejsze posyłanie do przedszkola, izolowanie dziecka od rówieśników, wyręczanie go w niektórych sytuacjach − odpowiadanie czy robienie czegoś za dziecko.

Pozytywnie motywować dziecko i dodawać mu otuchy w nowych sytuacjach społecznych, np. kiedy dziecko zostaje z innymi osobami niż rodzice, poznaje nowe dzieci na placu zabaw, nocuje poza domem.

Czytać z dzieckiem bajki terapeutyczne, dodające otuchy i podpowiadające pomocne rozwiązania, np. „Opowiadanie o Ani” z książki „Bajki, które leczą”, cz. 2, rozdz. 7.

Bibliografia: P.G. Zimbardo, Nieśmiałość, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011. D. Brett, Bajki, które leczą, cz. 2, rozdz. 7, GWP, Sopot 2014. P. Księżyk, Szary słowik i Franek na konkursie ryków − https://bajki-zasypianki.pl/

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji”, pięciolatek, Nowa Era

Terapeuta Integracji Sensorycznej radzi – zaburzenia procesów integracji sensorycznej…

Objawy dysfunkcji integracji sensorycznej najczęściej uwidaczniają się:

  • zbyt wysokim lub niskim poziomem aktywności ruchowej;
  • dziecko może być ciągle w ruchu lub wolno się uaktywniać i szybko się męczyć, niewłaściwym poziomem koncentracji uwagi;
  • dziecko może mieć trudności z koncentracją, może być impulsywne bądź zbyt wyciszone/nieobecne, problemami z koordynacją ruchową: mogą one dotyczyć umiejętności z zakresu dużej motoryki (czyli podstawowych sprawności ruchowych, np. chodzenia, biegania, gier i zabaw ruchowych − rzucania i łapania piłki) lub małej motoryki (czyli czynności precyzyjnych, np. rysowania, pisania).
  • niektóre dzieci będą miały słabą równowagę, inne natomiast będą miały olbrzymie trudności z nauczeniem się nowej czynności wymagającej koordynacji ruchowej, nadmierną wrażliwością na bodźce dotykowe, wzrokowe, słuchowe oraz ruch; nadwrażliwość może się objawiać takimi zaburzeniami zachowania, jak:
  • rozdrażnienie, wycofywanie się w wyniku dotknięcia, unikanie określonych rodzajów ubrań lub jedzenia, niechęć do gier i zabaw zespołowych, zbyt małą wrażliwością na bodźce;
  • dziecko z obniżoną wrażliwością na bodźce może poszukiwać intensywnych wrażeń sensorycznych, takich jak celowe uderzanie ciałem o przedmioty lub intensywne kręcenie się wokół własnej osi.
  • dziecko może ignorować ból czy być nieświadome zmian pozycji ciała.
  • zachowania niektórych dzieci zmieniają się drastycznie od nadwrażliwości do podwrażliwości, opóźnieniami w rozwoju mowy i w rozwoju ruchowym; objawy te mogą być widoczne w wieku przedszkolnym razem z innymi objawami dysfunkcji integracji sensorycznej, słabą organizacją zachowania:
  • dziecko może być impulsywne lub łatwo się rozpraszać i okazywać brak planowania przed wykonaniem jakiegoś zadania. Niektóre dzieci mogą mieć problemy z przystosowaniem się do nowej sytuacji. Inne mogą reagować agresywnie, wycofywać się lub być sfrustrowane, kiedy poniosą porażkę, niskim poczuciem własnej wartości;
  • dziecko wycofuje się z różnorodnych aktywności w obawie przed porażką, wyśmianiem przez rówieśników, niezadowoleniem dorosłych.

Drodzy Rodzice!

U większości dzieci rozwój integracji sensorycznej przebiega prawidłowo i zupełnie naturalnie podczas codziennych zabaw i innych aktywności. Jeżeli procesy integracji zmysłowej są zaburzone, pojawia się wiele problemów w rozwoju dziecka.

Objawy dysfunkcji integracji sensorycznej mogą być rozpoznawane u dzieci w normie intelektualnej z trudnościami w uczeniu się, z niepełnosprawnością intelektualną, ruchową, autyzmem, nadpobudliwością psychoruchową, mózgowym porażeniem.

Ich nasilenie jest różne, od lekkiego do znacznego.

TERAPEUTA INTEGRACJI SENSORYCZNEJ RADZI

Dysfunkcje integracji sensorycznej wpływają na: uczenie się, zachowanie, rozwój społeczno-emocjonalny. Mądre dziecko z tymi problemami może wiedzieć, że niektóre rzeczy jest mu trudniej wykonać niż innym dzieciom, ale nie może zrozumieć, dlaczego tak jest. Może być ono odbierane jako leniwe, znudzone, bez motywacji. Niektóre dzieci same znajdują sposoby na uniknięcie trudnych dla nich zadań. W takiej sytuacji mogą być odbierane jako uparte i sprawiające kłopoty. Nie znając przyczyny takiego zachowania, rodzice i dzieci mogą się obwiniać. Taka sytuacja sprzyja rozwojowi napięcia w rodzinie, niskiemu poczuciu wartości oraz poczuciu bezsilności. Tak więc, Drodzy Rodzice, wspierajcie swoje dziecko, pomagajcie mu przezwyciężać wszelkie trudności.

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji”, pięciolatek, Nowa Era

Logopeda radzi – rozwój mowy…

Rozwój mowy.

Rozwój mowy trwa kilka lat. W tym czasie można wyróżnić kilka etapów. Niektórzy naukowcy twierdzą, że początek tego rozwoju sięga życia płodowego, a człowiek rodzi się już z predyspozycją do nabywania języka. Jednak o tym, w jaki sposób ten rozwój będzie przebiegał, decyduje w dużej mierze środowisko, w którym dziecko żyje.

Przedszkolaki znajdują się w tzw. okresie swoistej mowy dziecięcej, są ciekawe świata, chcą umieć nazywać to, co widzą i przeżywają.

Jeśli nie umieją znaleźć słów opisujących interesującą je rzeczywistość, to je sobie… wymyślają. Ich słownik jest pełen neologizmów.

Mają sto pytań na minutę, zaczynają interesować się gramatyką, chcą zabierać głos w ważnych dla siebie sprawach, mówią, mówią, mówią…

Ilość nie zawsze idzie w parze z jakością.

Pięciolatki powinny już prawidłowo wymawiać większość głosek języka polskiego, może jeszcze występować kłopot z głoską „r”. Nie powinna martwić hiperpoprawność − zdarza się, że niedawno nabyte głoski szumiące ( „sz”, „ż”, „cz”, „dż” ) zastępują głoski syczące albo „r” pojawia się w miejsce „l”.

Ćwiczenia kinestezji artykulacyjnej i słuchu fonematycznego przyczynią się do szybszego utrwalenia prawidłowej wymowy.

Dzieci pięcioletnie są w stanie dostrzec zależność przyczynowo-skutkową uwzględniającą kolejność zdarzeń w swoich coraz bardziej rozwiniętych wypowiedziach.

Warto ćwiczyć umiejętność budowania dłuższych, logicznych, prawidłowych pod względem gramatycznym wypowiedzi przez zachęcanie do opowiadania historyjek obrazkowych.

Dobrze jest zachęcać do tworzenia takich wypowiedzi przez zadawanie dodatkowych pytań dzieciom, które niechętnie wypowiadają się rozwiniętymi zdaniami, albo zaproponować wspólne układanie opowiadania na wybrany przez wszystkich temat.

Drodzy Rodzice! Mowa nie jest umiejętnością wrodzoną. Ludzie przychodzą na świat z predyspozycją do nabywania języka, ale rozwój mowy trwa kilka lat, a jego przebieg można podzielić na kilka etapów.

Rozwój mowy jest ściśle związany z rozwojem fizycznym dziecka − lepsza kondycja, dobre zdrowie, prawidłowe napięcie mięśniowe dają lepsze rokowania dla mowy.

Nasze przedszkolaki znajdują się w „okresie swoistej mowy dziecięcej”. Są ciekawe świata, stawiają sto pytań na minutę, rozbudowują swój słownik czynny (często stosują neologizmy, rodzice nazywają to „tworzeniem swojego języka”).

Wrażliwość pięciolatka na dźwięki mowy sprawia, że jest on świadomy różnic między poszczególnymi głoskami. Wie, jak prawidłowo powinny brzmieć wszystkie składowe głoski danego wyrazu.

Nie zawsze jednak potrafi je właściwie wymówić. Zdarza się, że pod naciskiem ze strony osób dorosłych pięciolatek zaczyna realizować dźwięk, który jemu i dorosłym z jego otoczenia przypomina np. „r”. W rzeczywistości jest to deformacja tej głoski, która musi być korygowana na zajęciach z logopedą.

Przestrzegam przed stawianiem zbyt dużych wymagań dziecku. Zanim zaproponujemy: „Powiedz »r«, to takie proste”, skonsultujmy się z nauczycielem bądź logopedą. Zadaniem dorosłych jest wykorzystać czas, gdy dzieci są w takim wieku, że chłoną wszystko, co się do nich mówi.

Co mogą zrobić rodzice?

Mówmy do dzieci dużo i zawsze poprawnie pod względem gramatycznym.

Zachęcajmy do opowiadania, do budowania dłuższych wypowiedzi, na zadane i dowolne tematy. Zadawajmy pytania pomocnicze, które przyczynią się do rozbudowy zdań.

Śpiewajmy wspólnie − to doskonałe ćwiczenie artykulacyjne, rytmizujące, oddechowe. Opowiadajmy sobie o przeczytanej bajce, próbujmy wymyślać alternatywne zakończenia. Konieczna jest dbałość o zdrowie − częste infekcje, alergie sprawiają, że dziecko oddycha ustami (nawet przy czynnościach niewymagających mówienia), co osłabia sprawność motoryczną artykulatorów, a wtedy o problemy z mówieniem nietrudno.

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji”, pięciolatek, Nowa Era

Logopeda radzi – drożność nosa.

Drodzy Rodzice!

Przed nami jesień, pora roku, która potrafi dać się we znaki. Słoneczne dni przeplatają się z dniami słotnymi, a wtedy o przeziębienie i katar nietrudno. Małe dzieci mają najczęściej ogromne problemy z wydmuchiwaniem nosów, a higiena nosa jest niezwykle istotna w znoszeniu uciążliwości związanych z katarem.

Jak nauczyć dziecko skutecznie i bezpiecznie oczyszczać nos?

Najlepiej zacząć wtedy, gdy jeszcze nie ma infekcji. Zaproponujcie więc działania, podczas których dziecko uświadomi sobie różnicę między dmuchaniem i chuchaniem: bawcie się, zdmuchując świeczkę na urodzinowym torcie, raz mocno − od razu zgaśnie, raz delikatnie − płomyk „tańczy”, można też zdmuchiwać małe kawałki papieru, dmuchać na piórka, na dróżkę usypaną z mąki lub drobniutkiej kaszy, chuchajcie na dłonie (czuć ciepłe powietrze), a później dmuchajcie (zimne powietrze, a jego strumień jest mocniejszy).

Kiedy dziecko zrozumie tę różnicę, zaproponujmy te same zabawy, ale powietrze będziemy wypuszczać tym razem przez nos. Dmuchamy osobno jedną i drugą dziurką. Przy katarze bardzo ważne jest, by nie wydmuchiwać wydzieliny z dwóch dziurek nosa jednocześnie. Może to doprowadzić do przemieszczenia się wydzieliny przez trąbkę słuchową do ucha środkowego i w konsekwencji do zakażenia ucha.

Czasami potrzebny jest np. roztwór z soli fizjologicznej, która rozrzedzi wydzielinę i ułatwi wydmuchiwanie nosa. Bardzo ważny jest dobry przykład! Pamiętajmy o tym, że dzieci uwielbiają naśladować dorosłych − pokażmy dziecku, jak prawidłowo wydmuchuje się nos. Kolorowe chusteczki z motywami ulubionych bajek mogą być dla nich dodatkowym czynnikiem motywującym!

Życzę wszystkim dużo zdrowia i zawsze drożnych nosów!

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji”, pięciolatek, Nowa Era

Psycholog radzi – problemy z dyscypliną.

Drodzy Rodzice!

To, czy rodzic będzie mieć posłuch u dziecka i nauczy je właściwego zachowania, zależy od wielu czynników.

Główne to: struktura osobowości rodzica i preferowany styl wychowania, stopień tolerancji dla odmienności i indywidualizmu dziecka, zdolność do adekwatnej oceny jego możliwości i ograniczeń, aby stawiać wymagania, którym dziecko będzie potrafiło sprostać.

Istnieją trzy główne sposoby dyscyplinowania (Ilg i wsp. 2007).

Najprostszym i najmniej pożądanym jest oddziaływanie na sferę emocjonalną, np. przez krzyk, grożenie, obwinianie czy szantaż. Jeśli jest to częsta metoda, istnieją małe szanse, że dziecko będzie posłuszne.

Drugi sposób polega na argumentowaniu i przekonywaniu głównie przez rozmowę i tłumaczenie dziecku, dlaczego jego zachowanie jest niewłaściwe. Podejście to sprawdza się w części przypadków, innym razem do dziecka mogą w ogóle nie trafiać argumenty dorosłych i stają się jedynie niepotrzebnymi słowami.

Trzeci poziom jest najskuteczniejszy i zarazem najtrudniejszy, bo wymaga sporej wiedzy. Polega na dostosowaniu technik dyscyplinowania do stopnia rozwoju, zdolności, zainteresowań i temperamentu dziecka tak, żeby nakierować je na pożądany sposób postępowania. Takie podejście proponuje m.in. L. Cohen (2012).

Głównym celem wdrażania dyscypliny ma być doprowadzenie do sytuacji, w której dziecko ją uwewnętrzni (samodyscyplina).

Najważniejsze wskazówki: Określcie konkretne zachowanie dziecka, które chcecie zmienić − poszukajcie konstruktywnych sposobów, zamiast etykietować dziecko, co może przyczynić się do obniżenia jego poczucia własnej wartości.

Dostrzegajcie pozytywy, czyli to, co dziecko zrobiło dobrze. Zamiast oceniać i krytykować, chwalcie.

Skupiajcie swoje pochwały i nagany na zachowaniu dziecka, ponieważ właśnie na nie chcecie wpływać.

Chwalcie dziecko tak długo, jak wymaga tego nowe wyuczone zachowanie.

Unikajcie konfliktów z dziećmi, np. używając stopera, zachęty.

Skupiajcie się bardziej na zachęcaniu do współpracy i pokazywaniu jej pozytywnych aspektów (Faber i Mazlish 2013).

Dawajcie dziecku wystarczającą ilość uwagi − poświęcajcie swój czas. Tak buduje się zaufanie i wzajemność.

Dbajcie o siebie − zrelaksowani rodzice to zrelaksowane dziecko.

Dajcie szansę naprawienia błędów, zamiast nieustannie je wypominać czy za nie karać.

Trzymajcie się tego, co postanowiliście − największe sukcesy w dziedzinie utrzymywania dyscypliny odnoszą osoby wykazujące się stanowczością i konsekwencją, które utwierdzają dzieci w przekonaniu, że same trzymają się tego, co mówią.

Dyscypliny nie da się utrzymać, jeśli jedno z rodziców nie wspiera lub, co gorsza, krytykuje postępowanie drugiego w obecności dziecka.

Pamiętajcie, że krzyk i bicie nie wyrabiają w dziecku właściwego zachowania, a jeśli jest to jedyny lub częsty rodzaj uwagi, dzieci mogą zacząć się źle zachowywać tylko po to, by ją zdobyć.

Takie metody uczą dziecko postępowania według narzuconych zasad w celu uniknięcia kary, a nie dlatego, że są one dobre i właściwe.

Dzieci uczą się w ten sposób zachowań agresywnych, manipulowania innymi, strachu i wstydu. Szanujcie indywidualizm dziecka przez dawanie pozytywnego przykładu, zrozumienie i troskę, zwracanie uwagi na jego i własne uczucia. W ten sposób uczycie je empatii (np. „Przykro mi, że tak się zachowałeś…”).

Jednym z bardziej wartościowych i wymagających modeli komunikacji skierowanych do rodziców jest Porozumenie bez przemocy − metoda, która uczy skupiania się na uczuciach i potrzebach w celu nawiązywania współczującej relacji z dzieckiem (Cyran-Żuczkowska 2006).

Ciekawy model proaktywnego podejścia do dyscypliny przedstawił w swojej książce dr Greene (2014). Obejmuje on trzy fazy:

fazę empatii − zebranie informacji pomagających zrozumieć istotę problemu 69 oraz punkt widzenia dziecka;

fazę definiowania problemu − wyrażanie opinii i obaw na temat tego samego problemu i

fazę zaproszenia − wspólne poszukanie możliwego do realizacji rozwiązania, które usatysfakcjonuje obie strony.

Bibliografia: F.L. Ilg, L. Bates Ames, S.M. Baker, Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat. Poradnik dla rodziców i lekarzy, GWP, Gdańsk 2007. L. Cohen, Rodzicielstwo poprzez zabawę, Mamania, Warszawa 2012. A. Faber, E. Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły, Media Rodzina, Poznań 2013. R.W. Greene, Trudne emocje u dzieci. Jak wspólnie rozwiązywać problemy w domu i w szkole, Samo Sedno, Warszawa 2014. A. Cyran-Żuczkowska, Wychowanie bez klapsa. Porozumienie bez przemocy, Rubikon, Kraków 2006. A. Kołakowski, A. Pisula, Sposób na trudne dziecko, GWP, Sopot 2011. J. Wyckoff, B.C. Unell, Dyscyplina bez krzyku i bicia, Liber, Warszawa 2005

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji”, pięciolatek, Nowa Era

Psycholog radzi – lęki egzystencjonalne.

Lęki egzystencjalne − jak rozmawiać o śmierci i stracie?

Kiedy dziecko ma 5 lat, pojęcie „śmierć” zaczyna nabierać dla niego bardziej szczegółowej i konkretnej postaci. Wtedy zaczyna wykazywać obawy dotyczące własnej śmiertelności. Zdarza się, że unika martwych zwierząt, np. ptaków.

Z drugiej strony, dzieci poniżej 6. r.ż. mają niejasny obraz śmierci. Nie są w stanie do końca zrozumieć, że jest to proces nieodwracalny, często uważają, że będą żyły wiecznie.

Niekiedy wierzą w odwracalność śmierci − przez chwilę jesteś martwy, po czym znowu wracasz do życia.

Dziecko w młodszym wieku szkolnym (7−11 lat) boi się już bardziej realnych rzeczy: bólu, skaleczenia, wypadku, choroby, śmierci bliskich czy zgubienia się. W tym okresie dzieci zazwyczaj już dość dobrze rozumieją ideę umierania. Jednak nadal mogą w kółko zadawać te same pytania, nie dlatego, że nie słuchają, co się do nich mówi, ale dlatego, że jest im trudno pewne rzeczy zrozumieć. W tym wieku dobrze przekazać dziecku informacje dotyczące naszych przekonań o tym, co się dzieje lub nie dzieje z człowiekiem po śmierci, zaznaczając jednocześnie, że są to nasze przekonania.

Proces oswajania się ze śmiercią własną i najbliższych może przejść łagodnie i szybko lub trwać przez kilka tygodni, zwłaszcza jeśli już wcześniej dziecko miało nasilony lęk separacyjny. Lęk przed śmiercią kogoś z rodziny jest bowiem szczególnym rodzajem lęku separacyjnego.

Drodzy Rodzice!

Zarówno śmierć, jak i choroba, szczególnie ta długotrwała, zagrażająca życiu, mają znaczący wpływ na emocje i zachowanie dziecka. To od rodziców, przez ich zachowania, słowa i gesty, dzieci mogą nauczyć się rozumienia i oswajania tych trudnych sytuacji.

Większość dzieci przeżywa śmierć równie intensywnie jak dorośli, choć dynamika zachowań może być u nich inna, np. dziecko może zasmucić się lub rozpłakać podczas zabawy, a za chwilę śmiać się i bawić. Dzieje się tak dlatego, że dzieci, zwłaszcza te małe, nie rozumieją całkowicie konsekwencji odejścia bliskiej osoby, a poza tym ich świat zabawy, potrzeba eksploracji otoczenia jest dla nich na tyle potrzebna i ważna, że odciąga myśli od trudnej sytuacji. Nie jest to absolutnie dowód na ich obojętność.

Reakcje dzieci są dostosowane do etapu rozwoju, a ich znajomość przez dorosłych jest niezbędna do odpowiedniej pomocy dzieciom w okresie żałoby.

Do 2. r.ż. dziecko nie rozumie jeszcze śmierci, współodczuwa natomiast ze stanem emocjonalnym opiekuna, szczególnie matki. W tym czasie najważniejsza jest stała opieka nad dzieckiem i zaspokajanie jego potrzeb.

Od 2. do 5. r.ż. pojęcie „śmierć” zaczyna już rozwijać się w umyśle dziecka.

W wieku 5 lat dziecko ma świadomość rozróżnienia osób zmarłych od żyjących. Dzieci mogą szukać związku przyczynowo- -skutkowego między ich zachowaniem, myślami i słowami a śmiercią bliskiej osoby i odczuwać smutek, złość i niepokój.

Zdarza się, że dziecko może się obwiniać o śmierć swoich bliskich. Przyczyną tego jest dziecięcy egocentryzm, który powoduje, że dziecko, stawiając siebie w centrum świata, uważa, że to ono jest przyczyną wielu zjawisk, także śmierci swojego rodzica, opiekuna czy krewnego.

U dzieci w wieku przedszkolnym mogą się pojawić myśli, fantazje na temat własnej śmierci, by ponownie spotkać się z ukochaną osobą, a także lęki, że rodzic lub inna osoba z rodziny także umrą. Mogą pojawić się koszmary senne, utrata apetytu, moczenie nocne czy różne choroby jako forma wyrażenia przez dziecko emocji, których nie potrafi nazwać. W tym okresie dziecko może zacząć bawić się w pogrzeb lub umieranie. W ten sposób, za pomocą zabawy, przepracowuje ono swoje trudne emocje związane ze śmiercią bliskiej osoby czy zwierzęcia.

W wieku 6−8 lat dziecko zaczyna mieć świadomość nieodwracalności i przyczynowości śmierci, około 7. r.ż. zdaje sobie sprawę, że śmierć jest powszechna, a w wieku 8 lat, wie, że zmarła osoba traci zdolność odczuwania bólu.

Starsze dzieci martwią się, kto będzie się nimi wtedy opiekował, i niepokoją się, że mogą zostać same. Mogą czuć się także z jakiegoś powodu „inne”, szczególnie gdy osobą, którą tracą, jest rodzic. Gama emocji podczas przeżywania żałoby jest już o wiele szersza.

Dziecko może odczuwać smutek, żal, osamotnienie, lęk, poczucie winy, strach i złość, a ich przeżywanie staje się coraz bardziej podobne do przeżywania emocji przez dorosłych. W tym okresie dzieci mogą ukrywać się ze swoimi emocjami, czyli na przykład płakać w samotności bądź poszukiwać zwiększonej uwagi ze strony dorosłych, np. chcą być częściej przytulane.

U niektórych dzieci mogą się także pojawić zachowania agresywne, często wynikające z nieradzenia sobie z przeżywaniem trudnych emocji. W tym okresie dzieci są o wiele bardziej zainteresowane wszelkimi obrzędami, ceremonią pogrzebu i szczegółami dotyczącymi sfery biologicznej śmierci. Mogą zadawać wiele pytań dotyczących tych tematów.

Oczywiście będą także dzieci, które w inny sposób zareagują na śmierć bliskich. Czasami dziecko, mimo że już powinno rozumieć śmierć, nie ma jej świadomości bądź pojawia się ona u niego wcześniej.

Co mogą zrobić rodzice?

Mówiąc o śmierci i decydując, jak wiele powiedzieć, należy podążać tropem zadawanych przez dziecko pytań i brać pod uwagę stopień wykazywanego przez nie zaciekawienia.

Dziecko, zadając pytania, samo wytyczy kierunek rozmowy i okaże dorosłym, czego oczekuje. Warto też zapytać dziecko, jak zrozumiało 105 rodzica, by rozwiać wszelkie wątpliwości i sprawdzić, czy nie pojawił się lęk czy trudne emocje, które rodzic już na tym etapie mógłby nazwać i na nie zareagować.

Unikanie rozmów o śmierci, zwłaszcza w sytuacji kiedy dotyczy to bliskiej osoby czy ukochanego zwierzęcia, powoduje w dziecku jeszcze większe poczucie zagrożenia i zagubienia, bowiem nie rozumie ono tego, co się stało, ani tego, co przeżywa. Mimo szczerych intencji dorosłych, by chronić dziecko przed cierpieniem, może to powodować niezrozumienie sytuacji, szukanie własnych wyjaśnień i ogromny lęk, który bywa przyczyną poważnych problemów. Rozmawiając, rodzice dają dziecku przestrzeń do wyrażenia emocji, a przez to umożliwiają szybszy powrót do równowagi i przygotowują na inne trudne sytuacje w życiu. Tym samym chronią przed długotrwałymi konsekwencjami nieprzeżytej żałoby. Adekwatną pomocą będzie dla dziecka poświęcanie mu tyle uwagi, ile tylko potrzebuje, cierpliwe udzielanie jasnych i szczerych odpowiedzi na wszelkie pytania i wątpliwości językiem przystosowanym do wieku dziecka. Problem ten może być w umyśle dziecka bardziej przygnębiający, jeśli słyszy eufemistyczne określenia śmierci, takie jak: „Ktoś odszedł”, „Straciliśmy go”, „Babcia usnęła i już się nie obudzi”, „Dziadek zachorował i umarł”. Słysząc takie komunikaty, dziecko może odbierać je bardzo konkretnie, np. skoro ktoś odszedł, to może wrócić, a jeśli straciliśmy kogoś, to możemy go odnaleźć.

Dlatego rozmawiając z dzieckiem o śmierci, trzeba być konkretnym i jednoznacznym, by nie pozostawiać miejsca na domysły. Trzeba podać informację o przyczynach śmierci w komunikacie adekwatnym do wieku dziecka i zapewnić o nieodwracalności tego procesu.

W rozmowie z młodszymi lub mniej dojrzałymi dziećmi lepiej posłużyć się analogią do świata zwierząt lub roślin, które rozkwitają, a potem obumierają.

Pamiętamy jednak, jakie były piękne, podobnie pamiętamy ludzi, którzy umarli. Z pomocą rodzicom i dzieciom może przyjść bajkoterapia, np. „Bajki, które leczą”. Dzieci w wieku 5−6 lat nie potrzebują pogłębionego, teologicznego wykładu na temat śmierci i tego, co się dzieje potem. Rodzice wierzący mogą przekazać swoją wiarę w życie po śmierci, nadzieję na spotkanie ze zmarłą osobą.

Warto, żeby dziecko znalazło jakieś pocieszenie (np. „Babcia na nas patrzy, nic jej już nie boli” ). Jednak z tego typu rozmowami należy uważać, bo z jednej strony mogą uspokoić i dać nadzieję, ale z drugiej strony np. obietnica spotkania ze zmarłą osobą może powodować, że dziecko samo będzie chciało umrzeć, by szybciej do niej dołączyć.

Mówienie, że Bóg zabrał kogoś do siebie budzi lęk i złość na tego Boga. Spokojnie przyjmować gwałtowne wybuchy i niezgodę dziecka na to, co usłyszy. Nie oczekiwać, że wystarczy wypowiedzieć wszystko podczas jednej rozmowy. Ta sprawa wymaga powtarzania.

Nie bać się mówić o smutku i bólu towarzyszącym śmierci. Dać dziecku do zrozumienia, że śmierć danej osoby (jeśli to był ktoś bliski dla dziecka), zwierzęcia nie została w żaden sposób przez nie zawiniona.

Z dzieckiem 7-letnim, a nawet młodszym, możemy już rozmawiać o tym, na ile chce się włączyć w przygotowania do pogrzebu (np. wybrać kwiaty, które zmarła osoba lubiła), czy chce uczestniczyć w uroczystościach żałobnych, i uszanować jego wybór w tej sprawie. Pożegnanie ze zmarłym jest bardzo ważne dla prawidłowego przeżycia żałoby.

Strata bliskiej osoby ogromnie zaburza poczucie bezpieczeństwa u dziecka. Odbudowanie go jest podstawowym zadaniem dorosłych. Przez pewien czas dziecko może bardziej potrzebować kontaktu z bliskimi osobami.

Tym, co pomaga odzyskać poczucie bezpieczeństwa i uspokoić się, są: cierpliwość, ciepło, kontakt fizyczny, powrót do stałego porządku dnia i tygodnia, dotrzymywanie umów. To pokazuje, że życie trwa nadal, świat wokół nie przestaje istnieć, są pewne rzeczy stałe i przewidywalne.

Należy dziecku okazać wsparcie i akceptację. Nie można blokować wyrażania emocji, pamiętając o tym, że mogą one być bardzo różne, rozmawiać o nich. Jednocześnie nie możemy dziecka do niczego zmuszać: może nie chcieć rozmawiać, ważne jest, by wiedziało, że jeśli poczuje taką potrzebę, to nie jest samo, że wszystkie uczucia, które przeżywa, są w porządku i mają prawo się pojawić.

Warto mówić o swoich uczuciach − pokazujemy w ten sposób, że my również przeżywamy stratę, że uczucia, które przeżywa dziecko, nie są złe, dziecinne czy nienormalne i nie trzeba się ich wstydzić.

Odejście bliskiej osoby jest dla dziecka przerwaniem bardzo ważnej więzi. Dlatego ważne jest, by mogło ono pożegnać się ze zmarłym, ale jednocześnie zachować tę więź. Pomocne jest zachowanie wspomnień, tworzenie albumów, skrzynek czy słoiczków pamięci, a także odwiedzanie grobu, wybieranie kwiatów i zniczy.

Dzieci mogą mieć też potrzebę rysowania obrazków, laurek dla zmarłej osoby i zanoszenia ich na cmentarz − dzięki temu czują, że nadal mają kontakt z ukochaną osobą.

Należy unikać sformułowań, które mogą być trudne i bolesne, np. „Musisz teraz być dzielny”, „Tylko ty zostałeś mamie”, „Mama ma już wystarczająco dużo zmartwień”, nie należy też mówić „Wiem, co czujesz”, bo uczucia związane ze stratą mogą być bardzo różne, nie możemy zakładać, co dziecko czuje lub że odczuwa to samo, co my.

Niewskazane są także zwroty typu: „Będzie dobrze”, „Weź się w garść”, „Nie płacz”.

Bibliografia: D. Brett, Bajki, które leczą, cz. 1 − rozdz. 9, GWP, Sopot 2014. M. Keirse,

Smutek dziecka. Jak pomóc dziecku przeżyć stratę i żałobę?, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne POLWEN, Radom 2005. A. Korlak-Łukasiewicz,

Przeżywanie żałoby przez dzieci, „Rocznik Lubuski”, 2013, 39(2), s. 119−130. P. Księżyk,

Amelka i motyle, https://bajki-zasypianki.pl/ P. Stalfelt,

Mała książka o śmierci, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2008. E.E. Schmitt,

Oskar i Pani Róża, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2017.

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji”, pięciolatek, Nowa Era

Terapeuta integracji sensorycznej radzi.

Co to jest integracja sensoryczna?

W ostatnim czasie coraz więcej dzieci uczęszcza na terapię integracji sensorycznej, czym więc ona jest i dla kogo jest przeznaczona? Integracją sensoryczną nazywamy prawidłową współpracę wszystkich naszych zmysłów. Dzięki niej możemy bez problemu wykonywać wiele czynności, które wydają nam się proste i automatyczne właśnie dlatego, że nasze zmysły działają prawidłowo i prawidłowo współdziałają ze sobą, np. schodząc ze schodów, możemy jednocześnie rozmawiać przez telefon i nieść pod pachą coś ciężkiego.

Wykonywanie złożonych czynności jest możliwe dzięki różnym procesom, o których przebiegu nic nie wiemy i w ogóle się nad nimi nie zastanawiamy. Sprawne funkcjonowanie na wielu płaszczyznach zawdzięczamy umiejętności planowania ruchu. Umiejętność ta pojawia się na skutek prawidłowego działania i współpracy naszych zmysłów.

Podstawą integracji zmysłów jest prawidłowy odbiór wrażeń działających na nas z zewnątrz i tych, które otrzymujemy z ciała.

Przez zmysł dotyku dziecko odbiera wrażenia związane z temperaturą, kształtem i fakturą poszczególnych przedmiotów.

Zmysł równowagi sprawia, że dziecko odbiera i rozumie odczucia związane z ruchem ciała w przestrzeni.

Zmysł propriocepcji to informacje dotyczące pozycji ciała, odbierane przez mięśnie i stawy.

Na skutek nieprawidłowości w zakresie rozwoju integracji sensorycznej dzieci przejawiają bardzo specyficzne, jednocześnie bardzo zróżnicowane problemy w codziennym życiu domowym i przedszkolnym.

Nieprawidłowe działanie każdego ze zmysłów czy współpracy poszczególnych kanałów zmysłowych zaburzają czynności manualne, procesy poznawcze i rozwój emocjonalny dziecka.

Dziecko z problemami SI mimo wysokiego IQ przejawia trudności w: rysowaniu, wycinaniu, wiązaniu butów czy zapinaniu guzików, spostrzeganiu, myśleniu, skupianiu uwagi, czytaniu i pisaniu, organizowaniu własnej pracy i utrzymywaniu porządku w swoim otoczeniu.

Nieprawidłowy rozwój integracji zmysłów dotyka również sfery emocjonalnej: dzieci nie znają przyczyny swoich problemów, nie zna jej także ich otoczenie, a nawarstwiające się problemy owocują niewłaściwym zachowaniem i nieudanymi kontaktami społecznymi, problemy z integracją zmysłów są często mylone z brakiem wychowania, nieposłuszeństwem i niechęcią dostosowywania się do ogólnie przyjętych norm, a dostosowanie się do wymagań otoczenia w przypadku dzieci, u których integracja zmysłów nie rozwinęła się prawidłowo, jest możliwe tylko wówczas, gdy przejawiane przez nie trudności zostaną właściwie zdiagnozowane i rozpocznie się proces adekwatnych oddziaływań terapeutycznych.

Drodzy Rodzice!

Jeśli podejrzewacie u swojego dziecka zaburzenia procesów integracji sensorycznej lub słyszycie od nauczyciela o konieczności wspomagania dziecka terapią SI, zacznijcie dokładnie przyglądać się swojemu dziecku, obserwujcie, jakich wrażeń unika, a jakich poszukuje i potrzebuje.

Najlepszym źródłem wiedzy o potrzebach dziecka jest obserwacja jego spontanicznych reakcji, podejmowanych zabaw i aktywności.

Terapia integracji sensorycznej to oddziaływania zaplanowane i prowadzone przez terapeutów odpowiednio przygotowanych do tej roli, jednak oddziaływania, jakich dziecko doświadcza w domu, są nie mniej ważne i polegają na dostarczaniu dziecku potrzebnych mu wrażeń i w miarę możliwości eliminowaniu tych, które nie wpływają pozytywnie na funkcjonowanie dziecka.

Jak to zrobić?

Nic prostszego: bawcie się z dzieckiem i spędzajcie z nim czas, urządzajcie wspólne wycieczki, bawcie się w chowanego, ciuciubabkę, ciepło − zimno, spędzajcie czas na dworze: grajcie w piłkę, bierzcie udział w nauce jazdy na hulajnodze, rowerze, nartach, grajcie w różnorodne gry planszowe, układajcie z dzieckiem puzzle i twórzcie budowle z klocków.

To wy i wasza obecność doprowadzi do wielu zmian i często wyrówna potrzeby waszego dziecka. Pamiętajcie − pozostawienie dziecka przed telewizorem, tabletem lub telefonem będzie zaburzało jego rozwój jeszcze bardziej

Źródło: Książka dla nauczyciela „ Dzieciaki w akcji” – pięciolatki – Nowa Era.

BK